Od zawsze miałam problem z polubieniem ryb, dlatego że mają ości! Nawet kupione na bazarze świeże filety zdarzały się z dużą ilością ości i zawsze musiałam dłubać w nich :( Nie mam siły i cierpliwości, żeby sprawnie samej filetować ryby :( Dlatego jedną z moich ulubionych ryb jest Halibut. Jest to delikatna, tłusta (ale to ten zdrowy rybi tłuszcz) ryba oraz to, że ma dość duże ości, które jest łatwo wyjąć. W Lidlu w końcu trafiłam na fileta bez ani 1 ości! Polecam serdecznie pieczonego halibuta na maśle, z młodymi ziemniaczkami z koperkiem, z groszkiem i rzodkiewką :)